Студия аутентичного фольклора «Ильинская пятница»
Студия аутентичного фольклора «Ильинская пятница»

Главное меню Главная страница
Главная страница
Общая информация
Новости студии
Дискография
Новости вокруг
Latvieshu valodaa
На русском языке
In English
Статьи С.Оленкина
Рефераты
Методички
Отчеты
Песни
.:: Фотогалерея ::.
Фотографии участников
«Олень по бору...» 2009
Baltica 2009
Фестиваль масок в Дагда
Там по маёвуй роси 2006
Там по маёвуй роси 2005
На фестивалях
Народные исполнители
Рукоделие
Наша история
Наша коллекция
Обложки компакт-дисков
---===---
Контакты
Фотогалерея
Поиск по сайту
Схема сайта
Архив новостей
Рекомендуйте нас
Ссылки
Гостевая книга

Свежие новости

Кто online
Сейчас на сайте:
Гостей - 1

---===---



S. Olionkin «Folklor i szkola»

Версия для печати Отправить на e-mail


***
Jak to się przekłada na warunki szkoły? Wspomnieliśmy już, że szkolne programy i podręczniki proponują naukę tekstów tradycyjnych t.j. wspomniana, sławna „vo pole bieriozka stojała”. Jest to tekst troickiej, obrzędowej pieśni. Kilka jej regionalnych wariantów słyszałem i mogę zaświadczyć, że jest to godny wzorzec tradycyjnej twórczości. Przy tym w niczym nie ustępujący każdej innej pieśni, która przetrwała w żywej tradycji. Dlaczego pieśń ta posiada złą sławę wśród miejskiej młodzieży, dlaczego zasłużyła na miano negatywnego symbolu ich kulturalnej niezależności?
Próbując odpowiedzieć na to pytanie, otwórzmy dowolny podręcznik języka rosyjskiego. Tenże tekst, jak również i inne teksty pieśni ludowych będą tam umieszczone obok najlepszych utworów klasyków literatury. Widocznie autorzy podręczników, z jak najlepszych pobudek, być może chcąc podnieść rangę utworów kultury ludowej, umieścili je w takim sąsiedztwie. Zapewne gruntownie edukowani autorzy rzeczywiście byli pod ich wrażeniem. Nie pomyśleli jednakże, że to sąsiedztwo może dziwić ucznia. Wprawdzie zaproponowano mu wybitny utwór, ale niestety napisany w nieznanym dla niego języku.
Rzeczywiście, wiersz Lermontowa „Bielejet parus odinokij”, a obok jakaś „bieriozka stojała”, a do tego „luli-luli”, poza tym nie ma komu jej „załomati”. Po co brzózkę łamać, jeżeli rodzice i nauczyciele codziennie mówią o konieczności ochrony przyrody. Wyrwany z żywego kontekstu, odcięty od życiodajnej gleby, tekst ten może okazać się bezsensownym, i rzeczywiście aby zwrócić mu zagubiony sens, uczniowie poddają go obróbce: „Vo pole bieriozka stojała, vypiła sto gram i upała”. W taki niezauważalny i niekontrolowany sposób formuje się stosunek dzieci do kultury. I nie idzie tu jedynie o kulturę tradycyjną. Tak kształtowany surogat będzie promieniował i na kulturę w ogóle.
Do tej pory omawialiśmy głównie kulturę tradycyjną. Spróbujmy zbliżyć się do drugiego podmiotu naszych rozważań – do Współczesnego Ucznia, dziecka, które musi żyć w tym świecie, świecie industrialnym, technologicznym, skomputeryzowanym. W nauce funkcjonuje pojęcie „świat dzieciństwa”. Podobnie jak świat dorosłych, istnieje samodzielnie i warto o tym pamiętać. Dzieci, to mali dorośli, w ich świecie kultura ustna nie zatraciła jeszcze swego pierwszoplanowego znaczenia. Dzieci w zadziwiający sposób rozumieją język tej kultury. Wystarczy im przedstawić chociażby jedną, tradycyjną, mitologiczną opowieść, a one zaraz proszą o nowe. Pewnego razu, po opowiedzeniu grupie pierwszoklasistów kilku opowieści, na następnych zajęciach poprosiłem o przypomnienie jakichś niezwykłych historii, które im się przydarzyły. Byłem zdumiony, kiedy usłyszałem opowieści, posiadające wszystkie znamiona bajeczek.
1. „…kiedy zmarł mi kot, to było jakoś wcześniej… Miałem kota perskiego, pomarańczowego, nazywałem go Diksis. Gdy zmarł, położyłem go w piwnicy, na desce, i zamknąłem. Następnego dnia, kiedy tam zaszedłem, nie było już tej nakrywki,… i taki wielki pająk go okręcił… w pajęczynę… taka wielka gruba pajęczyna, był on taki wielki… i on zjadł go w następnym dniu…
2. „/Kiedy zmarł dziadek, tato/… w lesie, gdzie są groby, samotnie w lesie zbudował dom taki drewniany, i zamknął w grobie i położył ciało… Paliliśmy dom razem z nim /zmarłym/, chcieliśmy spalić, a on się nie palił, został tylko czarny, a potem chciano go bombardować, łamać, on się nie łamał. Zdecydowaliśmy zostawić to na jutro. Nazajutrz przyszliśmy, tylko resztki zostały, czarne, spalone pałeczki… i stamtąd wyjechaliśmy.
3. /Dziadek też zmarł/: „ Pewnego razu, kiedy… ja i moja chrzestna poszliśmy do cyrku, tam było dwoje drzwi: na prawo i na lewo. Zaszedłem na lewo, a mama na prawo. Myślałem, że tam, gdzie są lewe drzwi jest przejście tam oto, do mamy. A tam nie było. I poszedłem tam, a tam był mój dziadek, i tam było wielu innych. Był on na łańcuchu, to znaczy… przywiązany. Tak… na takim oto, jak w więzieniu. Zaszedłem tam, a on mówi: „Dima, Dima, chodź tu”. Podchodzę do niego, a on zaczyna mnie bić też łańcuchem. Zacząłem krzyczeć: „Pomóżcie!” A on nie mógł mnie utrzymać… łańcuchem, i ja uciekłem…”.
Wszystkie te bajeczki usłyszałem od dzieci, pierwszoklasistów.

 

Добавить комментарий

:D:lol::-);-)8):-|:-*:oops::sad::cry::o:-?:-x:eek::zzz:P:roll::sigh:


Автотранслитерация: выключена


Защитный код
Обновить

Следующий документ »



Все права принадлежат их обладателям. Остальные - © Традиция. 2004-2016
Яндекс цитирования