Студия аутентичного фольклора «Ильинская пятница»
Студия аутентичного фольклора «Ильинская пятница»

Главное меню Главная страница
Главная страница
Общая информация
Новости студии
Дискография
Новости вокруг
Latvieshu valodaa
На русском языке
In English
Статьи С.Оленкина
Рефераты
Методички
Отчеты
Песни
.:: Фотогалерея ::.
Фотографии участников
«Олень по бору...» 2009
Baltica 2009
Фестиваль масок в Дагда
Там по маёвуй роси 2006
Там по маёвуй роси 2005
На фестивалях
Народные исполнители
Рукоделие
Наша история
Наша коллекция
Обложки компакт-дисков
---===---
Контакты
Фотогалерея
Поиск по сайту
Схема сайта
Архив новостей
Рекомендуйте нас
Ссылки
Гостевая книга

Свежие новости

Кто online

---===---



S. Olionkin «Folklor i szkola»

Версия для печати Отправить на e-mail

S. Olionkin «Folklor i szkoła»

Zadziwiające, ale ów temat pozostaje nieśmiertelny. Mogłoby się wydawać, że został już zupełnie zapomniany, jednak tu i tam na nowo powraca. Niekiedy, acz rzadko pojawia się inicjatywa oddolna. Mam nadzieję, że mamy tu do czynienia mianowicie z takim wariantem. Najczęściej jednak temat powraca z inicjatywy władz państwowych, wart jest zatem rozpatrzenia.


W nie tak odległej epoce radzieckiej, państwo przywiązywało wielką uwagę do kultury tradycyjnej. Z małą wszakże poprawką: technologów kultproswieta nie interesowała kultura sama w sobie, była ona jedynie wygodnym instrumentem do realizacji wyznaczonych zadań, najważniejsze by materiał folkloru zmieniał się samorzutnie, odpowiednio do postawionych celów. Zarówno władze jak i kierownictwo szkół ustosunkowywały się do kultury w sposób dla nich najwygodniejszy, czego rezultaty są zauważalne do dziś. Myślę, że w Polsce, we wspomnianej sferze, również nie doszło do radykalnych zmian. W Rosji, gdzie ceni się mocne słowa, zjawisku temu nadano niezwykłe nazwy: „klukwa”, „razluli malina”, „sarafany, bałałajki, dwa pritopa, dwa prichłopa”, „ica-drica” i inne.
Gdy na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia na festiwale do Rygi zaczęły przyjeżdżać „zespoły folklorystyczne” z Niemiec, Austrii, Szwecji, Finlandii, USA i innych krajów, byłem wstrząśnięty tym, co zobaczyłem i usłyszałem. Okazało się, że to, co uważałem za zjawisko wyłącznie radzieckie, kwitnie i tam. Euroklukwa na zewnątrz mało odróżnia się od swej kuzynki z czasów radzieckich. Może jedynie wygląda bardziej inteligentnie, lecz jakość warstwy instrumentalnej często jest jeszcze gorsza.
Przypominam sobie własne dzieciństwo: nie bacząc na prośby starszych, bez zastanowienia wyłączałem telewizor, kiedy na ekranie pojawiał się chór wiadomego gatunku. Będąc już dorosłym, przez wiele lat nie zwracałem uwagi na pieśń ludową, dopóki nie uświadomiłem sobie kłamstwa: to, co podaje się za sztukę ludową, nie ma z nią nic wspólnego. Wieloletnie doświadczenie mówi mi, że większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego oszustwa. Pracując w szkole jako kierownik folklorystycznego studia, nieustannie słyszę za plecami sławne piosenki: „vo pole bieriozka stojała, luli-luli, stojała”, „kalinka-malinka” (troicka i weselna pieśni taneczne, zmieniły swoje gatunkowe znaczenie, przeradzając się w środowisku uczniów w drazniłki). Tak młodzież wyraża swój stosunek do mego przedmiotu. Jednakże ani razu nie słyszałem podobnych znieważeń ze strony uczniów, którzy chociażby przez krótki czas pracowali w studiu, nawet jeżeli rozstawaliśmy się, mówiąc delikatnie, daleko nie przyjaciółmi.
W Łotwie i w Rosji, w każdym programie do nauczania języka rosyjskiego i literatury dla początkowej i średniej szkoły, jest sporo miejsca na teksty różnych gatunków folkloru, w takim lub innym zakresie. Nie zauważa się jednak szczególnego zainteresowania szkół uzupełnianiem programu. Zresztą, zrozumiałe jest, że w naszym „cywilizowanych świecie” z kultury ludowej nie ma większej korzyści.
Oczywiście, w przypadku mniejszości narodowych wszystko powraca na swoje miejsce, kiedy istnieje potrzeba zachowania specyfiki narodowej, narodowej tożsamości. Ale wówczas powstaje również pokusa i niebezpieczeństwo wejścia w folkloryzm stosowany, i mało komu udaję się tego uniknąć. Może wam to się uda. Niech Bóg pomaga!
Dlaczego, pomimo to, tak droga jest nam kultura tradycyjna, na ile potrzebna jest we współczesnej szkole, i na ile jest do pogodzenia ze współczesną szkołą? Warto udzielić tu głosu dwóm podmiotom. Z jednej strony Tradycyjna Kultura Ludowa, która, jak się wydaje, jest nam daleka i każdego dnia oddala się coraz bardziej, z drugiej – Współczesny Uczeń, dziecko, który żyje w świecie industrialnym, świecie technologii, komputerów.
Czym tradycyjna kultura odróżnia się od kultury, którą my, współcześni, cywilizowani ludzie miasta wyznajemy? Po pierwsze należy stwierdzić, że tradycyjna kultura ludowa jest to przede wszystkim kultura ustna, i jedynym miejscem jej przechowywania jest pamięć ludzka, co dla współczesnego człowieka wydaje się czymś nieprawdopodobnym. Rzeczywiście, czy moglibyśmy utrzymać w pamięci całość niezbędnej dla nas wiedzy? Gigantyczne zasoby informacji, przy braku możliwości „odłożenia na półkę”, wymagają odpowiednich sposobów kodowania (zob. Bajburin A. K., “Rituał v tradicionnoj kulturie”, Strukturno-siemanticzeskij analiz vostocznosłowianskich obriadov”, S. Petersburg 1993; Czistow K. V. „Folklor, tiekst, tradicija”, O.G. I. Moskwa 2005 i in.). Jakie są to sposoby? Aby uniknąć skomplikowanego teoretyzowania, spróbuję dać poglądowe przykłady.


 

Добавить комментарий

:D:lol::-);-)8):-|:-*:oops::sad::cry::o:-?:-x:eek::zzz:P:roll::sigh:


Автотранслитерация: выключена


Защитный код
Обновить

Следующий документ »



Все права принадлежат их обладателям. Остальные - © Традиция. 2004-2016
Яндекс цитирования